RSS
środa, 28 marca 2012

Oddychamy. Głęboko i z ulgą. Zdajac sobie sprawę że to chwilowa ulga niestety.

Bezik po wczorajszej kroplówce którą przemruczał w towarzystwie bacznie obserwującego okablowanie Bezikowe Nicoli zrobił znowu normalną kupę, nie płynną, nie biegunkę i nawet nie lekko miękką…NORMALNĄ. Dziś już znowu gorsza, ale wciaż w całości. W komentarzach Jasna chyba pisała mi że Fiv czy FeLv może mieć z tym coś wspólnego i pomyślałam, że może faktycznie…ale testy zrobione dwa dni temu, oba ujemne na szczęście, bądź też nie  bo znów punktu zaczepienia nie mamy. Wiemy ze to nie Felvy i Fivy i nie karma mu szkodzi, że badania krwi dobre.. okaz zdrowia poza małą ilością bakterii w moczu powinien wg. Badań z Bezika być. Już brak pomysłu na tajemniczą chorobę.. Poza tym? Podczas kroplówek Bezik zachowuje luz. Je swoją dietetyczna papkę, gada do innych kotów, albo sobie spokojnie siusia w kuwecie (ew. wszystko naraz :) ) 

Niestety znów słychać ze Bezik sie lepiej czuje.. słychać bo dzikie miauki proszące o otworzenie drzwi i drapanie powróciły odbierając spokojny sen.. :( 

 

 

 

 

 

Nicola wciąż wyje za wolnością, ale na szczęście tylko w dzień. Sąsiadom zaczęło to jednak przeszkadzać…im wszystko przeszkadza, a już najbardziej to że mam w domu „śmierdzące” koty. Niechętni zwierzętom niestety mi się trafili. Starsi ludzie na piętrze sami, a jedyni zwierzolubi w naszym bloku mieszkają piętro nad nami i trzy piętra pod nami.. ech pech. Gdyby mieszkali obok miałabym mniej awantur :) Wracając jednak do Nicoli…słabiutkie to kocisko strasznie. Zastanawiam się ile ma lat.. wiem już że nie jest młody, ale ile w rzeczywistości ma? 5? 10 lat? Ma zębiska w strasznym stanie.. do wyrwania pewnie większość, tak jak Bezik zresztą (ten to już całkiem szczerbaty zostanie tym razem, a 6 lat dopiero ma). Poza tymi nerkami i wyciem nie mam z nim jakichś szczególnych problemów. Stara się nie robic poza kuwetą, do rezydentów i Bezika raczej nie podchodzi, a jeśli nawet to tylko wącha i odchodzi.. od ludzi nie chce niczego poza miską jedzenia i picia.. taki nie narzucający się powiedzmy :)

Jutro go golimy swoją drogą, bo nie idzie rozczesać kołtunów, P. postanowił ogolić go na lwa:) Zobaczymy jak się sprawdzi w roli zwierzęcego fryzjera (może kolejny fach jako dom tymczasowy będziemy mieli do zaproponowania ;) ).

 

A tu widać jaki on chudy... :(



 

 

 

Rezydenci są nieszczęśliwi, bo nie mamy dla nich czasu :( o ile Cola i Tequilla jakoś sobie z tym radzą o tyle mój osobisty ukochany Tiger jest zwyczajnie smutny i próbuje zwrócić na siebie moją uwagę za każdym razem kiedy przystaję na chwilę w domowym chaosie.. :(( mam wyrzuty sumienia.

  

 

 

 

 

Wieści dobre też są.. Dorotka z pozytywnym wynikiem białaczki o której i tutaj pisałam za ok. 2 tygodnie prawdopodobnie jedzie do domu stałego – takie adopcje cieszą najbardziej :)  

 

 

 

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 92