Blog > Komentarze do wpisu

Chwila na odpoczynek ..

Ostatnie dni, były ciężką próbą zarówno dla mojej cierpliwości jak i zawziętości.. uważam, że i cierpliwość i zawzietość wyszły obronną ręką, mimo tego nie poradziłam sobie z pełnymi obrotami przez 23 godziny na dobę i niewielkiej ilości snu... I. przyjechałą po Bezika i wrócił do Koterii. Rozważała oddanie go do Kociego Świata (przeciw któremu, żeby nie było nic nie mam ale nie jest to miejsce dla mojego Bezika.. tam zginie w tłumie, nikt go nie wypatrzy, straci szansę na dom), ale... sumienie mi wciaż nie pozwala go skreślić. Wiem (właściwie nie wiem, ale wierze w to), ze on ma szansę wyzdrowieć i wieść prawie normalne życie kiedyś we własnym domu, więc póki co. Spędzi chwilę na badaniach w Koterii, mi pozwoli to nabrać sił do dalszej walki i odsapnąć. Dobrze sie złozyło, ze akurat teraz pojechał, bo moj organizm postanowił sie akurat poddać i rozchorować. Jutro..właściwie dzisiaj, mam zamiar Beziocha odwiedzić i trochę pocieszyć..zapewnić ze go nie zostawiłam i zabiorę go po badaniach do domu.. tak wiem.. on nie zrozumie, ale mi będzie lepiej jak sobie z nim posiedzę, bo szczerze mówiąc brakuje mi go tutaj.

 

Przy okazji Bezikowego tematu.. Jasna8 nie miałam kiedy spłodzić maila z podziekowaniami (ale spłodzę go! prawdopodobnie jutro) więc póki co przynajmniej tutaj podziękuję serdecznie za rady z maila. Uratowałaś mój dom, nosy moich wyczulonych sąsiadów i moje nerwy..a przynajmniej to co z nich zostało :) Dziękuję!

 

Poza tym w Domu Tymczasowym.. cisza spokój, podawanie leków drugiemu chorowitkowi zwanemu Nicolą i oczywiście mnie samej... Dziś z tej mojej nieprzytomności permanentnej mało brakowało a Nicola zjadłby moj gripex a ja jego Fortekor.. ech.

 

 



 

Tymczasem w koterii na dom czeka taka fajna Kulka

 

Kotka z rodzaju tych, które najbardziej doceniają oferowaną im miłość. Niejedną już zimę spędziła na ulicy.

Kulka, bo takie otrzymała robocze imię, jest zwierzątkiem okrąglutkim, przyjaznym i czarnym jak noc.
Przestraszona klatką, ale dobrze reagująca na mizianie pod bródką.
Mieszka przy bardzo ruchliwej ulicy, która nawet dla kota dorosłego stanowi ciągłe zagrożenie.

Klatka B14, nr ewid. 524
Zabieg 02.04; wraca na ulicę 09.04.

 

czwartek, 05 kwietnia 2012, koci-pamietnik

Polecane wpisy

Komentarze
jasna8
2012/04/05 07:14:59
Mam nadzieję,że mimo wszystko jakoś się poukłada.

Twoja historia przypomina mi
jak parę lat temu też chodziłam totalnie niewyspana,
cały dom był zalany moczem przez kocury
i do tego walka o życie Czekoladowego.
Myślałam ,że się wykończę.
Oddam wszystkie koty i psy ...
Nie wiem , co zrobię...
Ale przyszła wiosna , drzwi i okna się otwarło,
kocury uspokoiły, Czekoladowy przeżył.

Całe szczęście ,że złe chwile przemijają ...
Trzymam kciuki za Ciebie tym razem :-)
-
2012/04/05 10:28:03
Dobrze zrobiłaś, mimo że Bezika żal wielki, ale on tam może przez kraty widzi inne koty i ich niedolę i wie, że nie tylko on...
Kuruj się, wypoczywaj, do sąsiadów uśmiechaj, jeszcze im pokażesz zdrowego, pięknego Bezika.
-
Gość: Łapą Pisane, *.opera-mini.net
2012/04/05 11:10:36
Jasna8

Nie wiedziałam, że Czekoladowy też takie perypetie miał.. za późno zaczęłam czytać bloga. To jest jeszcze gdzieś opisane?

Darmozjady

Nie wiem czy dobrze, ale wiem, że innego wyjścia już nie miałam, bo bym wykończyła albo siebie albo jego.. ani zastrzyków już nie byłam w stanie robić Beziochowi, ani prochów podawać, bo nie miałam siły sie z nim już szarpać o wszystko.. :( a sąsiadom to bym najchętniej nie powiem co pokazała. Jak ja ich nie cierpie w tej chwili...
-
jasna8
2012/04/05 11:20:57
Nie jest opisane, bo było to w 2008 roku,
a blog jest od czerwca ubiegłego roku :-)
-
Gość: Łapą Pisane, *.opera-mini.net
2012/04/05 11:39:55
w samą porę piszesz, bo szukam właśnie :) Szkoda trochę liczyłam na jakieś sposoby na samomotywację.
-
gamblersik
2014/10/26 19:59:42
Sliczne kotuncie:)